piątek, 7 maja

Zasady inwestycyjne (i nie tylko), które warto przekazać dzieciom.

Chociaż inwestowanie na giełdzie wielu ludzi traktuje jako pasję, w idealnym świecie zrozumienie mechanizmu rynkowego powinno być raczej traktowane jak jedna z podstawowych umiejętności — tak, jak np. znajomość języka obcego. Im większa wiedza z dziedziny finansów, tym wyższe prawdopodobieństwo poradzenia sobie w złożonym systemie ekonomicznym.

Oto kilka zasad z dziedziny, które moim zdaniem, jak najwcześniej powinno wpajać się dzieciom.

Nie istnieje coś takiego jak „szybki zarobek na giełdzie”.

Różnica między ludźmi z problemami finansowymi a tymi, którzy tych problemów nie mają, w zasadzie leży w nawykach, które stają się częścią naszej natury. Powinieneś zauważyć pewną tendencję: im niżej znajdujesz się na drabinie społecznej, tym większą władzę mają nad Tobą instynkty prymitywne, które z reguły krzyczą „już!”. Bieda w krajach rozwiniętych — mniejsza lub większa, z reguły nie pamięta wczoraj, jednocześnie nie myśląc o tym, co będzie jutro. Zastrzyk dopaminy, który gwarantuje nowy ciuch czy fast food, jest zbyt silny, by odmówić go po latach „nałogu”.

Pieniądze najczęściej kojarzone są z nikczemnością, brakiem kręgosłupa moralnego lub biznesie opartym na schlebianiu najniższym instynktom i oczywiście, zdarzają się i takie przypadki, jednak tendencją występującą wśród ludzi bogatych jest umiejętność odkładania przyjemności na nieokreślone „później”.

Jeśli jest łatwo — obawiaj się, jeśli większość się z Tobą zgadza — obawiaj się tym bardziej. Ludzie od dziecka powinni być uczeni, że im łatwiejsze coś jest, tym bardziej jest powszechne, co z kolei sprawia, że w społeczeństwie ceni się to coś bardzo nisko. Zamiast tego, całe życie dorastamy, słysząc – „idź na studia X, ponieważ wszyscy je dzisiaj mają”, a wszelkie przejawy indywidualizmu, spotykają się z odwiecznym „to się nie uda”.

Na giełdzie rezygnacja z samodzielnego podejmowania decyzji oznacza nieuniknione bankructwo. Bardzo łatwo jest ulec wrażeniu początkującego, jakoby ludzie mieli ogromną wiedzę na temat giełdy, kreśląc rozmaite wzory na wykresach. Łatwo jest także uwierzyć im na słowo i pójść tą samą ścieżką, korzystając z tych samych metod i koniec końców — ponosząc taką samą porażkę.

Giełda jest grą o sumie zerowej. Jeśli poznajesz jakąś metodę, zadaj sobie pytanie na temat tego, jak łatwo dostępna jest dana wiedza, jak dużo czasu zajmie jej przyswojenie i jak wielu ludzi z niej korzysta. Jeśli odpowiedzi brzmią kolejno: łatwo, niewiele i wszyscy, możesz być pewien, że powinieneś trzymać się od tego z daleka.

Właśnie dlatego wybrałem teorię aukcji jako sposób wytłumaczenia rynku, ponieważ wiedza ta jest stosunkowo trudno dostępna (szczególnie w polskim internecie), jej efektywne wykorzystanie zajmuje czas nieokreślony (ponieważ nie jest to strategia, a zbiór praw rynku), a ludzi, którzy oparli swój handel właśnie na niej, jest — szczególnie na Forex i rynkach akcji spółek giełdowych, bardzo niewielu.

Dla kontrastu — przyswojenie podstawowych zasad analizy technicznej zajmie Ci dosłownie jeden wieczór, wiedza ta jest pierwszym, na co natkniesz się, szukając informacji o giełdzie i korzysta z niej zdecydowana większość. Ta większość, która regularnie traci pieniądze.

Bezpieczeństwo nie istnieje.

Nawet w krajach rozwiniętych, życie przeciętnego człowieka potrafi być spacerem po linie, opartym na balansowaniu na tyle umiejętnym, by przetrwać — mimo zobowiązań finansowych, niskich płac czy inflacji. Dodając do tego możliwe, niefortunne przypadki losowe, wspomagane dodatkowo opłakanym stanem służby zdrowia czy polskimi, dziurawymi systemami gospodarczym i prawnym, dojdziemy do wniosku, że bezpieczeństwo istnieje jedynie na papierze.

Straty są nieuniknione.

Każda strata powinna być traktowana jako koszt prowadzenia biznesu, nie porażka. Gra na giełdzie wymaga pewnego poziomu tolerancji ryzyka i jeśli nie godzisz się z tym, że część transakcji okaże się nieudana, będziesz mieć trudności z cięciem strat w odpowiednim momencie. Wykształcając w sobie nawyk trzymania pozycji stratnych, koniec końców, doprowadzisz do strat wielokrotnie większych niż te, które oryginalnie trudno było Ci zaakceptować.

Jeśli czujesz się źle z narastającym na koncie minusem, najprawdopodobniej powinieneś znacznie zmniejszyć wielkość pozycji — bez względu na to, jak mała by ona nie była. Z ryzykiem należy oswajać się stopniowo.

Procent składany zamiast oszczędzania.

O dziwo spora część ludzi preferuje odkładanie pieniędzy, nie mając świadomości zjawiska inflacji. Dzięki procentowi składanemu na giełdzie, jesteś w stanie, w miarę upływu czasu, powiększyć skromny budżet do zadziwiających rozmiarów.

Jeśli odłożysz, dajmy na to, 1000 zł, na konto o oprocentowaniu nawet 5% rocznie, „zarobione” 50 zł zmaleje właśnie ze względu na inflację.

Ponadto, ten sposób mnożenia środków jest skrajnie powolny i przy odpowiedniej wiedzy i doświadczeniu, mógłbyś być w stanie osiągnąć wielokrotnie lepsze wyniki, wykorzystując do tego inwestycje na giełdzie.