piątek, 7 maja

Dwa powody, dla których nie zarabiasz na giełdzie.

Z repertuaru błędów, które codziennie popełnia trader na giełdzie, na pierwszy plan wysuwa się zaledwie kilka. Oto dwa z powodów, które stoją Ci na przeszkodzie do osiągania regularnych zysków z tradingu.

Nie rozumiesz działania rynku.

Gdy zawierałem pierwsze transakcje na rynkach angielskiej giełdy Betfair, trading był zajęciem wyjątkowo niszowym, skupiającym wąskie grono pasjonatów. Ich wspólnym mianownikiem było zrozumienie, z czym mają do czynienia.

Dla weterana tamtej małej giełdy, pojęcia popytu i podaży były czymś oczywistym, a pozycje otwierano zgodnie z kierunkiem, w którym płynęły pieniądze. Co zaskakujące, jeśli chodzi o inwestycje na giełdzie czy handel na parach walutowych, spekulantom brak jest podstawowej wiedzy na temat tego, z czym mają do czynienia.

Jakie było moje zaskoczenie, kiedy przyswoiłem podstawy tradingu na Forex i poznałem powody, dla których ludzie inwestują w akcje spółek giełdowych. Nie wiem, czy choćby ułamek tej wiedzy był podparty czymś więcej, niż przeciągłym „tak mi się wydaje…”.

Dziś giełda jest na tyle popularna, że trudno nie natknąć się na reklamę obiecującą szybkie pieniądze po zakupie poradnika, który został stworzony przez kolejnego z ekspertów od inwestowania. Zachwalając swoje metody, będzie on podkreślał znaczenie psychologii w handlu i postawi tezę, że stanowi ona 90% całości, gdy w rzeczywistości, mentalność tradera jest problemem marginalnym. Problemem fundamentalnym jest za to prosty fakt — niemalże nikt z traderów detalicznych nie rozumie czym, jest rynek, kto na nim jest zdolny do poruszania ceną, ani nawet — dlaczego cena w ogóle się porusza.

Statystycznie, trader na giełdzie przywykł do wykresów tak bardzo, że traktuje je jak sam rynek, gdy w rzeczywistości, jest on tylko zapisem historycznych wahań ceny, które w 80% przypadków nie mają nic wspólnego z aktualną sytuacją. To właśnie dlatego, zaśmiecanie ekranu niezliczoną ilością linii, mających układać się w fantazyjne wzory, jest absurdalne.

Spójrz na przykład z rynku GBP/JPY. Na wykresie footprint cena znajdowała się na początku trendu wzrostowego, który oznaczono białą linią, następnie, mamy do czynienia z jej przełamaniem, które analityk techniczny odbierze jako sygnał do spadku. W tej sytuacji spadek faktycznie się wydarzył, jednak czy jego powodem było przełamanie wspomnianej linii, nakreślonej na wykresie? Nie.

Przed świecą na białym polu, zauważysz wyraźnie duże zainteresowanie wzrostami — kupujący są agresywni, wolumen na świecach jest wystarczający, by brać je pod uwagę. Zwróć uwagę także na to, że w tym scenariuszu, kupujący usilnie starają się popchnąć kurs wyżej od dłuższego czasu — bezskutecznie. Wysiłki kupujących, przy kulminacyjnej świecy, skontrowane są absorpcją, podczas której „ciężka ręka” rynku wykorzystuje ich do otwarcia pozycji na spadek — AB.

Innymi słowy — starania kupujących nie pchają kursu wyżej, ponieważ na tym poziomie ustawiono potężne zlecenia oczekujące „sprzedaj”, których popyt nie jest w stanie „przegryźć”. Po realizacji odpowiedniej ilości zleceń cena runęła w dół.

Oto prawdziwy powód stojący za ruchami, które widzisz na wykresie. Jest to jednocześnie jedyny sposób handlu, którego nie jesteś w stanie podważyć, ponieważ opiera się na suchych faktach.

Nie umiesz dobierać wielkości pozycji.

Oto powód drugi — brak umiejętności zarządzania budżetem, który wynika m.in. z nierealistycznych oczekiwań co do potencjalnych zysków. Najlepiej potwierdza to ilość wyświetleń pod filmami o tradingu w serwisie YouTube.

Wyświetlenia anglojęzycznych materiałów o teorii aukcji i mechanice rynku rzadko kiedy przekraczają 100 tysięcy, podczas gdy tytuły pokroju „12-latek rozbudował konto na Forex z 10 do 10 000 $ w 24H, sprawdź jak!”, były odtwarzane miliony razy. Spójrzmy na to z kalkulatorem w ręce.

Zakładamy, że dysponujesz kontem nie 10, a 100 $. Wybierając słuszny kierunek, będziesz ryzykował 1% budżetu na transakcję, dysponując strategią, której średni zwrot to 2:1, a skuteczność – 60%. W ciągu miesiąca masz do dyspozycji 20 dni handlowych i przyjmijmy, że codziennie będziesz w stanie otworzyć jedną, solidną pozycję, która zostanie zamknięta przed otwarciem następnej sesji. Zawarłeś 20 transakcji, z czego 12 zamknąłeś z zyskiem, a 8 przyniosło straty — czas na prostą matematykę.

Ryzyko = 1 e, potencjalny zwrot = 2 e

12 × 2 = 24 – 8 = 16

Gratulacje — udało Ci się zarobić 16%, co wciąż jest wynikiem nierealistycznym, ponieważ przytoczona, hipotetyczna strategia jest na poziomie, który osiąga niewielki ułamek traderów.

Zejdźmy na ziemie, lekko ją modyfikując:

20 wejść w ciągu miesiąca, 1% ryzyka, potencjalny zwrot – 1e, skuteczność – 60%.

12 × 1 = 12 – 8 = 4

W tym przypadku zarobiłeś 4% budżetu, co jest już realistycznym, a przy tym, niezłym wynikiem. Na potrzeby przykładu uznajmy, że osiągany zysk jest stały i tak, każdego miesiąca zarobisz 4% konta. Przepuśćmy wszystko przez kalkulator procenta składanego.

Przy założeniu, że przez 10 lat z rzędu, będziesz w stanie utrzymać na giełdzie miesięczny zwrot w wysokości 4% (co wywindowałoby Cię do elity traderów), zarobisz nieco więcej niż hipotetyczny nastolatek, który pomnożył 10$ w 10 000$ z tym, że Twój budżet początkowy wyniósł 100$.

Jeśli pokusimy się o większy realizm, zakładając średni zwrot 0.9% (co jest już jak najbardziej realne i rzekłbym — bezpieczne), potencjalny zysk spada do okolic 300 $ – oczywiście także po 10 latach.